Po porządnej dawce zupy cebulowej (pyszota) i makaronu z tuńczykiem, siadam do pisania kolejnego posta. tym razem kilka słów o systemie edukacyjnym na naszej uczelni... Dlaczego?...
...dlatego że niniejszym zaliczyliśmy nasz pierwszy egzamin!!!. Nie oznacza to bynajmniej że sesja już się zaczęła i potrwa do końca stycznia... nic bardziej błędnego.
Otóż nasza zagramaniczna uczelnia jest jedną z 2 lub 3 we francji która wdrożyła taki system (BEM należy do Grandes Ecoles - taka grupa lepszych uczelni w zakresie businessu i nauk ścisłych, ogólnie we Francji bezpłatne uniwersytety stoją mówiąc szczerze dość nisko w hierarchi... lucky us). Tj. nauka idzie w ten sposób, że pomijając chyba 1 rok. Przez 3 tygodnie ma się intensywny kurs danego przedmiotu... np. Francuskiego, potem egzamin, a potem zmiana przedmiotu i jedziemy dalej. Na razie umiem powiedzieć o tym tylko tyle że jest to kurs intensywny pod koniec pobytu pewnie będę w stanie bardziej konkretnie powiedzieć coś o samym rozwiązaniu... na razie testuję :) Dobre jest to, że nie będzie sesji tak jak w Polsce z 12 egzaminami, ale co miesiąc z kolei jest coś...
Nawiasem mówiąc trochę sztucznie starają się ratować resztki systemu semestralnego... bo wyniki egzaminu mamy nie wiedzieć czemu dopiero za jakieś 3-4 miesiące...
Agnieszka ma sporo przemyśleń chyba na temat intensywności kursu i mam nadzieję, że się podzieli nimi w okolicach tego posta.
Tymczasem pozdrawiam z pierwszego wolnego od zmartwień weekendu... po prostu nic nie jest zadane bo nie mam tak jakby zajęć :)
P.S. Dla malkontentów SGH ... studia na uczelni tego pokroju we Francji kosztują min. 5900 Euro za rok... inne są droższe -> patrz cennik To tak poglądowo
piątek, 9 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz