środa, 21 października 2009

Case Study, Case Study, Case Study, czyli Jabłuszko na wszystkie sposoby

Ufff... ostatnio posty są autorstwa tylko Agnieszki, a to za sprawą moich wykładowców których ulubione słowo brzmi: "Case Study". Nawiasem mówiąc po pierwszym i pół tygodniu nowego przedmiotu (E - Commerce) mamy z Agnieszką, która zna sprawę z obserwacji i paroma innymi znajomymi studentami wrażenie, że jest to sposób na brak pomysłu i niechęć do prowadzenia zajęć...

Otóż praktycznie na każde zajęcia miałem przygotować kolejne studium przypadku, mniej lub bardziej skomplikowanego ale jednak... jakieś memo na 1200-1400 słów no i prezentację na szczęście w grupie więc tyle dobrze. Tak czy inaczej czasem nawet na zajęciach coś mieliśmy na ten kształt... tak dodatkowo. I nawet nie chodzi mi o to, że jestem leniwy ... tylko czasem jakieś odmiany się chce...

Tak więc dzisiaj pierwszy dzień spokoju i bez case study (zmiana nauczyciela i pechowiec nie zdążył nic zadać :P)... no i oczywiście pierwszy od dłuższego czasu wpis bo wiernych czytelników nie można zaniedbywać nie?? :)

P.S. Jest grupa firm (Google, Apple, eBay, Amazon) które są pewnikiem na zajęciach z bardziej zorientowanymi technologicznie profami... a gdzie małe perełki??? - jak to gdzie... wykupione przez 4 wymienionych wcześniej ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz