Uff... pracowite mam 2 dni na blogu, po dwóch wpisach w pewnym sensie niezapowiedzianych
witam w obiecanym nowym wpisie na temat świąt w Bordeaux. Ten wpis podobnie jak "Impresje marketingowe" będzie wpisem dedykowanym... tym razem wszystkim, którzy mają porządnego hopla na punkcie świąt i ozdóbek świątecznych, światełek wszędzie dookoła no i tym podobnych rzeczy ... tak tato, to ciebie głównie mi chodzi :D
No więc dnia 13 grudnia roku pańskiego bieżącego wybraliśmy się z Agnieszką na spacer świąteczny. Cel główny... zrobić dużo zdjęć miasta w święta ze szczególnym uwzględnieniem rynku bożo narodzeniowego (Marché de Noël), najeść się kasztanów no i zebrać materiały do tego wpisu dla naszych kochanych czytelników
Więc kończę gadać i zapraszam na fotorelację z komentarzami ...
Pierwsze spotkanie z rynkiem bożonarodzeniowym powoduje lekki świąteczny zawrót głowy. - Jakby co to co ma Agnieszka w ręku to rożek pełen kasztanów... mniam!
Na rynku jak to na rynku, znajdziesz wszystko... butiki ...
... część restauracyjną po stanowczo wyższych niż rynkowe cenach (było grzane wino :D)...
... niezbędne w każde święta CHOINKI! (wśród których buszowała Aga :))...
... oczywiście cały rynek ma pobór prądu jak nieduża szkoła (serwerownia - wersja dla wtajemniczonych) bo wszystko, dosłownie wszystko się świeciło ...
... miłośnicy parmezanu na pewno docenią to zdjęcie. To na prawdę TYLKO parmezan ...
... a i dla czekoladowych łasuchów coś by się znalazło (jakby ktoś nie zwrócił uwagi - to jest fontanna) ...
... A dla tradycjonalistów i bardziej "konkretnych łasuchów" - kiełbasy poukładane w kształt choinek :D
No ale... jakkolwiek fajnie na rynku by nie było, pojedliśmy, popiliśmy i trzeba było powrócić do rzeczywistości... ale bynajmniej wcale nie szarej. Zapraszam na kilka zdjęć z tego jak wygląda Bordeaux w święta. Tu na prawdę bez komentarza bo jest on zbędny (no może jeden malutki)
nawet dźwigowi się dostało... swoją drogą to chyba najwyższa choinka jaką widziałem :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz