sobota, 26 września 2009

Bordeaux - spełnione oczekiwania

W te wakacje byłem z rodziną w Międzyzdrojach... w ogóle jak to brzmi Międzyzdroje - odwiedzane przez gwiazdy, telewizje i w ogóle ... ąę. Przyjechałem zobaczyłem i miałem takie uczucie, że to nie jest to... nie wiem czego się spodziewałem. Nie miałem jasnej wizji, wiem tyle że nie tego.

To co zobaczyłem przypominało każdą inną nadmorską/przyjeziorną miejscowość turystyczną.

Podobne odczucia miałem względem Bordeaux... nasłuchało się dziecko jakie to nie jest arystokratyczne miasto i w ogóle... no i ogólnie dotychczas nie miałem nawet czasu się temu wszystkiemu dobrze przyjrzeć, ale po dzisiejszym wieczornym spacerze doszedłem do wniosku, że to jest to... Czułem że to miasto jest w jakiś tajemniczy sposób takie jakie powinno być.

Zresztą sami zobaczcie:

Agnieszka i teatr wielki w Bordeaux (Grande Theatre)


Plac dawnej Giełdy na bulwarach Garonny (Place de la Bourse)


Bydunek Giełdy (i tramwaj, ale ciii...) odbijający się w wodnym "lustrze" umieszczonym pomiędzy nim, a bulwarami Garonny


Sztuczna mgła nad "lustrem" przed budynkiem Giełdy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz